targi książki w Warszawie // 2017

13:53:00


 Targi książki są dniem dziecka dla książkocholika, na których tym razem miałam przyjemność uczestniczyć w nich jako bloger, z czego się bardzo cieszę.  Trwający cztery dni handel książek, według mnie udał się na sto procent, a mogłam to zobaczyć na własne oczy w sobotę, kiedy kolejki do autorów czy kas sięgały paru metrów. Jeśli jednak ktoś zapytałby mi się, co było najlepsze w tegorocznych targach, bez wątpienia odpowiedziałabym, że 
 atmosfera. Klimat całej imprezy był fantastyczny. Sprzedawcy byli uśmiechnięci i chętni do pomocy. 

Pomimo, że nigdy nie zagadałam, to widziałam wielu bookstagramowiczów, a było to, musicie mi uwierzyć na słowo,
nieziemskie uczucie. W końcu przebywając tyle czasu w internecie, miałam wrażenie, że niemożliwością byłoby was wszystkich zobaczyć. Nie będę wymieniać, bo tu nie o to chodzi, ale chciałam się po prostu z tym z wami podzielić.

 Na targach spędziłam niecałe trzy godziny, a żniwami tej pracy jest sześć fantastycznych książek, które co prawda mogłabym opisać, ale szczerze mówiąc, nawet do końca nie wiem, o co chodzi w niektórych. Także krótko, zwięźle i na temat - przeczytałam już dwa targowe zdobycze, Przez Las Emily Carroll oraz Czerwień Rubinu Kerstin Gier. Starałam się upolować Miłość to piekielny pies Bukowskiego, ale oczywiście z moim szczęściem, znalazłam tylko inne powieści tego autora. Na targach postanowiłam 
zaopatrzyć się w drugą, ilustrowaną cześć Harry'ego Pottera, The Raven King, czyli wydanie anglojęzyczne Króla kruków oraz w Wiele światów Albiego Brighta. Kupiłam też piąta cześć sagi o braciach Benedictach, czyli Śmiało, Angel autrostwa Joss Stirling. Po targach, korzystając z okazji odwiedziłam moją (chyba) najulubieńszą księgarnię Autorską i kupiłam tam Alicję w krainie czarów. 

A wy co kupiliście na targach?
Niech książka będzie z wami, M.








tag książkowy

i am the reader // tag książkowy

11:09:00


 Hejka naklejka!
Dzisiaj chciałabym poodpowiadać na pytania do tagu, do którego nominowała mnie Zuzia z urokliwoscc , za co serdecznie jej dziękuję!

1. Wybierz jedno słowo, które opisuje bycie czytelnikiem.


 Jest taki cytat mówiący, że na świecie jest tyle książek, aby każdy człowiek miał co czytać, dlatego bardzo trudno było mi opisać wszystkich czytelników jednym słowem. Marzyciel. Dobry czytelnik powinien dużo marzyć, wyobrażać sobie, co się dzieje w książce i przewidywać.


Dodatkowo, na instagramie zapytałam się was, jak wy opisalibyście bycie czytelnikiem i tutaj chciałam umieścić  jedną odpowiedź:
" Przygoda"


2. Jaka jest pierwsza książka, którą pokochałaś?

 W swoim, stosunkowo krótkim życiu przeczytałam mnóstwo książek, które pokochałam całym serduszkiem, ale, jeśli mnie pamięć nie myli pierwszą z nich były Dzieci z Bullerbyn Astrid Lindgren. Czytałam ją bodajże w trzeciej klasie szkoły podstawowej, ale już wtedy zakochałam się w przygodach dzieci mieszkających na wzgórzu Bullerbyn. Grzechem byłoby nie wspomnieć tu o Narni, która zawsze będzie mi się dobrze kojarzyć, pomimo, że przeczytałam tylko jeden tom.

3. Twarda oprawa, czy miękka?

Zależy. Według mnie książka rewelacyjnie prezentuje się w oprawie twardej, a najlepiej z obwolutą, tak jak amerykańskie wydanie Króla Kruków, ale wiadomo, że z takiej książki trudniej się czyta, o ile jest to w ogóle możliwe. Gdybym jednak miała wybierać w sklepie, która z nich bardziej przypadłaby mi do gustu, to wybrałabym twardą książkę.

4. Jak czytanie ukształtowało Twoją osobowość?

Przede wszystkim stałam się bardziej ciekawa otaczającego mnie świata, ale na pewno również bardzo wrażliwa. Wiele książek, które czytałam ukształtowało moją umiejętność działania w różnego rodzaju sytuacjach. I na koniec, bo może to nie osobowość, ale poznałam wiele wspaniałych ludzi przez mój książkocholizm.

5. Jaką książkę czytasz, kiedy potrzebujesz pocieszenia?

Kiedyś bez zastanowienia, powiedziałabym, że są to Przygody Percy'ego Jacksona, ale teraz na prawdę nie wiem. Szczerze mówiąc, zwykle wyjmuję przypadkową książkę, którą kiedyś przeczytałam i czytam te "zagięte" kartki, jeśli wiecie, o co mi chodzi.

6. Dzięki komu jesteś czytelnikiem?

Chyba dzięki mamie, która czytała mi codziennie do snu. Może też dzięki, sobie, bo od dziecka ciągnęło mnie do literatury, ale szczerze mówiąc nie wiem, w końcu nikt nie wie, co małej Mai krążyło po głowie.

7. Opisz swoje wymarzone miejsce do czytania.

Teraz, kiedy wreszcie robi się ciepło, mogę wrócić do mojego wymarzonego, ale i istniejącego miejsca do czytania, czyli do ogródka! W końcu kto nie lubi czytać książek na świeżym powietrzu słuchając śpiewu ptaszków i czując wiejący wiatr?

8. Jaka książka zmieniła Twoje zachowanie lub Twoje spojrzenie na świat.

Długo zastanawiałam się nad tym pytaniem, bo wprawdzie wiele książek zmieniło moje spojrzenie na świat, ale wydaje mi się, że jedną z ważniejszych powieści, która coś we mnie odmieniła, to Tajemna Historia Donny Tartt, która pokazała "realia" radzenia sobie z tajemnicą, morderstwem, oraz ludźmi, którzy nie mogą się z tego wygadać nawet pod koniec życia, a sekret idzie z nimi do grobu. Między innymi przedstawiła też rodziców głównego bohatera, którego, powiedzmy nie za bardzo lubili.

Jeszcze raz dziękuję za nominację do tego tagu, bawiłam się wspaniale mogąc go zapełniać własnym odpowiedziami, a ja nominuję:
Weronikę z fanofbooks7

Miłego dnia kochani i niech książka będzie z wami, M

P.S Przepraszam, że post pojawił się z jednodniowym opóźnieniem, ale wczoraj wieczorem nie miałam jak zrobić zdjęcia :)

★★★★★★★★★☆

szklany tron

10:16:00


★★★★★★★★★☆


Historia oszałamiająco wspaniała i tak fantastycznie napisana zdarza się raz na jakiś czas. Z radością ten tytuł mogę przekazać właśnie Szklanemu Tronowi. Dlaczego? O tym zaraz.

Przed dziesięcioma latami świat ośmioletniej wtedy Celaeny rozpadł się na kawałków, a ta przygranięta została przez najlepszych zabójców w kraju. Była niewidzialna, zabijała na zawołanie. Niestety, popełniając błąd wpędziła się w poważne tarapaty - została skazana na dożwotni pobyt w kopalni soli Endovier. Teraz, po roku niewolniczej pracy ma szansę na nowe życie, bowiem król organizuje zawody na swojego Obrońcę, a Celaena może wziąć w nim udział i gdy wygra, po czterech latach służby, będzie wreszcie wolna. Niestety podczas trwania konkursu dzieją się dziwne rzeczy, a dużo uczestników traci życie. Celaena musi dowieść, kto zabija ludzi, zanim sama stanie się celem.

Szklany tron od początku swojej "kariery" w polsce robił furorę, wiele osób ciągle polecało tą książkę, dlatego też sama postanowiłam się przekonać, co taka fantastyka ma do przekazania.

Powiem szczerze, do powieści podchodziłam bardzo sceptycznie, zważywszy na to, że miałam przyjemność zapoznać się z z Sarah J. Maas podczas Dworu Cierni i Róży, których nie doczytałam, ale na szczęście druga seria pani Maas wypadła o wiele lepiej. Styl pisania, w którym jestem zakochana i wykreowanie bohaterów już robi wiele, a wszystkie nazwy, mity i tym podobne są świetnie dopracowane, nie mówiąc o mapce, którą możemy zobaczyć na poczatku książki. Naprawdę, trudno mi utworzyć jakiekolwiek sensowne zdanie na temat tej powieści, ponieważ była tak dobra, że nie mam na co marudzić, a jedynie zachwycać się opisami i dialogami, które były idealnie wpasowne wraz z rozwinieciem akcji.

 Książka już od pierwszej strony naładowana była akcją, której sposób nie lubić, a uroku dodawały dworskie intrygi, które, co możemy wiedzieć z różnych seriali, były kiedyś bardzo popularne. Tyrania, którą przekazuje swojemu królestwu król, wpływa na całą jego aurę. Wiele osób się buntuje, a każdy z nas wie, że za słowem Obrońca, kryje się niezrównany Zabójca, ale mimo zawodu Celaeny jest ona dość wrażliwą siedemnastolatką, co dziwi wszystkich napotkanych na jej drodze. Już wiem, że kolejne części tej historii na pewno trafią na moją półkę już niedługo. 

 Niech książka będzie z wami, M


★★★★★★★★★☆














Book haul

Book haul, czyli kolejny miesiąc za nami

14:43:00


  Kolejny miesiąc już za nami, a to może oznaczać tylko jedno - podsumowanie czytelnicze! W tym miesiącu miałam okazję zapoznać się z tylko trzema książkami, głównie z powodu wielkiego kaca po Królu Kruków, którego kocham nad życie, dlatego postanowiłam sobie opowiedzieć o książkach, które w poprzednim miesiącu nabyłam, a niekoniecznie przeczytałam.

Pierwszą z ośmiu książek, które dostałam w swoje łapki w kwietniu są Losy Tearlingu, które swoją premierę miały 11 kwietnia. Trzecia część Królowej Tearlingu skupia się głównie na losach Kelsea Glynn, która w ciągu paru miesięcy przeszła przeogromną przemianę, bo z dziewiętnastoletniej dziewczyny zmieniła się we wspaniałą królową. Niestety decyzje, które podjęła zmusiły ją do pozostawienia królestwa Buławie. Książkę obecnie czytam, więc więcej o niej nie powiem, a nie chciałabym przez nieumyślność przekazać wam spojler z tej trylogi, którą tak na marginesie bardzo polecam.

 Następna okazja zakupu pojawiła się niedługo, bo niecały tydzień później wstąpiłam do Empika. Po zobaczeniu Nowych Przygód Kubusia Puchatka byłam wniebowzięta, bo kto nie lubi tego rozkosznego Kubusia i jego paczki? Książka ślicznie się prezentując stoi na półce i czeka na swoją kolej.

Kolejną powieścią, tym razem tą, po którą miałam okazję sięgnąć jest Kłopot z Kobietami Jacky Fleming. Powieść rozbawiła mnie do łez i pomimo wyolbrzymiania wielu tytułowych kłopotów z kobietami, to czasami mam nawet wrażenie, że ten zabieg na książce najbardziej zadziałał na jej komediowy styl. Jeśli chcecie wiedzieć więcej, wpadajcie Tutaj.

Gdyby nie wspaniałe promocje, jakie oferuje Biedronka u mnie na półce na pewno w najbliższym czasie nie pojawiłyby się te dwie lektury. Jedną z nich, Buszującego w Zbożu dostałam od mamy i zaczęłam i czytać, ale po dłuższych zmaganiach czasowych z Królową Tearlingu postanowiłam ją odstawić na kiedy indziej. Drugim z utworów jest Rok 1984  czyli dzieło George'a Orwella z którym się jeszcze nie zapoznałam.

  Drugiego maja doszły do mnie dwie książki, rownież kupione przez mamę (dzięki mamo). Tysiąc Pięter, czyli pierwszą z nich już zdążyłam przeczytać, polecić i napisać recenzję, którą możecie przeczytać tu. Inną powieścią są Inne Jasne Miejsca, które przede wszystkim zainteresowały mnie amerykańską oprawą i dlatego właśnie postanowiłam, pomimo, że w polskiej wersji zapoznać się z tym dziełem. Mam nadzieję, że Jennifer Niven mnie nie zawiedzie. Ostatnią książką, którą przedstawię wam w tym małym podsumowaniu jest Głębia Challengera, której - oczywiście - jeszcze nie przeczytałam, ale mam nadzieję, że zmieni się to w najbliższym czasie, bo opis jest bardzo interesujący.

A jakie wy kupiliście/przeczytaliście książki w tym miesiącu? 

                                                                     Niech książka będzie z wami, M
       






★★★★★★★★☆☆

Tysiąc Pięter // Katharine McGee

05:06:00


★★★★★★★★☆☆


Manhattan, rok 2118. 25 lat temu postawiono tu Wieżę, mierzący tysiąc pięter budynek. Każdy chce w nim zamieszkać, każdy chce poczuć ten luksus, oferowany na wyższych poziomach Wieży.
  Avery żyje na tysięcznym piętrze i wydawać by się mogło, że ma wszystko. Przyjaciół, pieniądze i brata, który zniknął na cały rok. Brata, którego chyba kocha. Niestety, jej najlepsza przyjaciółka, Leda również nie jest obojętna dla Atlasa. 
  Leda wraca na Wieżę po dwumiesięcznym odwyku, a gdy do miasta przyjeżdza również Atlas nieposiada się ze szczęścia. Wreszcie będzie mogła wyjaśnić z nim parę spraw, a może i zdobyć serce chłopaka. Niestety, nic nie dzieje się po jej myśli, a ona zaczyna podejrzewać, że jej koleżankę, Eris i jej ojca coś łączy. 
  Gdy Eris dowiaduje się prawdy na temat swojego pochodzenia i musi przeprowadzić się wraz z matką z ponad dziewiećsetnego piętra na sto trzecie wszystko zaczyna się walić. Chłopak, ją zostawia, nie chce żeby wszyscy dowiedzieli się o jej problemach, a już najbardziej Avery, która jest idealna we wszystkim. 
  Wat nie rozstaje się z Nadią, swoim robotem-pomocnikiem. Razem z nią włamuje i hakuje za pieniądze, które chce wydać na studia. Pewnego razu słynny podrywacz z dwusetnego czterdziestego piętra podczas wywiązywania się ze swojej pracy spotyka Avery i jest nią oczarowany. Tylko czy dziewczyna będzie chciała z nim chodzić, jeśli ciągle myśli o Atlasie? A co jeśli Wat dowie się prawdy?
  Rylin wraz ze swoją siostrą mieszka na 32 piętrze i po śmierci matki musiała rzucić szkołę i zacząć pracować. Wszystko toczy się w miarę dobrze, ma chłopaka, wychodzi na imprezy z przyjaciółmi. Gdy pewnej soboty dzwoni do niej Cord, bogaty nastolatek, postanawia pomóc mu ze zorganizowaniem imprezy, a on decyduje się zatrudnić ją jako sprzątaczkę. Sprawy jednak się komplikują, a Rylin jest zmuszona do ostatecznego kroku. Czy uda jej się okłamywać chłopaka?

Byłam ciekawa tej powieści jeszcze przed jej wydaniem w anglojęzycznej wersji, dlatego bardzo się ucieszyłam, gdy wydawnictwo Moondrive postanowiło przedstawić tę książkę polskiej publiczności. Nie zawiodłam się, pani McGee wspaniałe opisała różne sfery życia, głównie między hajlajfami, czyli tymi bogatymi, a tymi biedniejszymi. Cała książka może się wydawać trochę kontrowersyjna, przecież Avery kocha swojego brata, Atlasa, ale wierzcie mi to tylko pozory. Ustawienie głównego miejsca akcji jako Wieża jest takim fantastycznym zabiegiem w powieści, że to się w głowie nie mieści. (Nie czuję, a rymuję)

Moim ulubieńcem już po paru stronach książki stał się Cord. Kocham tego chłopaka, pomimo, że to nie on był jednym z narratorów w książce, zaś Rylin, którą zatrudnił jako pokojówkę. Uwierzcie mi, pomimo wszystko nie polubicie Ledy, do tej pory wydaje mi się być bardzo samolubną, aczkolwiek samotną dziewczyną. Avery kocha każdy, nawet Atlas, więc nie będę się więcej rozwodzić nad jej idealnością. Watt jest wspaniałym człowiekiem, a to, że ma robota jeszcze bardziej nadaje mu tajemniczą osobowość. Nigdy nie wiesz co zrobi. Podsumowująć, polubiłam wszystkie postacie o prócz jednej, chociaż każdą na swój sposób opowiedziała mi swoją historię, jestem zadowolona z lektury i z ręką na sercu mogę wam tę książkę polecić.

                                                                     Niech książka będzie z wami, M

★★★★★★★★☆☆