wszystkie jasne miejsca
04:52:00
★★★★★★★★☆☆
Fincha interesują różne sposoby pozbawienia się życia, szukając najważniejszej rzeczy, która trzyma go na tym świecie.
Violet i Finch spotykają się na dzwonnicy szkolnej, a gdy jedno uratuje drugie, ich drogi zaczynają się splatać. Oboje, choć w ogóle inni uczą się wzajemnie co to znaczy żyć, a nastolatkowie, może głównie z powodu projektu szkolnego, a może po prostu z chęci poznania siebie zaczynają odwiedzać różne miejsca w Indianie. Życie Violet nabiera rozpędu, a Finch wreszcie nie czuje się samotny."
Nie wiem jak się wziąć za pisanie tej recenzji. Zbyt dużo emcji, za dużo spojlerów. Przejdźmy do bohaterów.
Violet jest cudowna, Finch też, jednak najbardziej zauroczyły mnie postacie drugoplanowe, takie jak Kate, czy chociażby Amanda. Każda postać ma swoją rolę do odegrania, każda opowiada o sobie w sposobie mówienia czy chociażby chodzenia. Każda osoba jest specyficzna, każda inaczej chce pomóc, czy nie pomóc głównym bohaterom. Ultraviolet Remarkey-able dużo przeżyła, sama do końca nie wie, co robić. Może dlatego tamtego dnia postanowiła wejść na szkolną wieżę. Theodore Finch całe życie miał pod górkę. Czasami podczas czytania miałam odruch rzucenia tej książki w kąt, przecież to niemożliwe, żeby tyle rzeczy szło nie tak jak powinno.
Chyba najbardziej podoba mi się prostota w trudnym odbiorze, bo można się domyśleć końca już na początku, ale niekoniecznie zrozumieć środek książki. Problemy, choroby, zmartwienia.
Ostatecznie oceniłam tą książkę pięć na pięć gwiazdek na goodreads { mój goodreads } i nie zamierzam tego zmienić. Mam nadzieję, że kogoś z was zaciekawiłam, nikomu nic nie zaspojlerowałam, z przyjemnością sięgniecie po Wszystkie jasne miejsca i nie zraźcie się już na początku.
★★★★★★★★☆☆

0 komentarze